21 maja 2018

Jak długo potraficie czekać?

Widno. To spokojne, małe miasto. Rzadko, kiedy mają miejsce tu jakieś sensacje. Zwykle ludzie zachwycają się festynami lub Drogą Krzyżową, w której mogą uczestniczyć wędrując przez całe miasto.
Każdy zna każdego.
Chociaż była taka jedna historia...
Jedna dziewczyna została zamordowana, ale wszyscy żyli w przekonaniu, że popełniła samobójstwo. Nazywała się Lena Pasterska.
Jej przyjaciółka, Adelajda odkryła prawdę. Okazało się, że Lena została zamordowana przez własną matkę.
Miasto żyło tym przez kilka miesięcy.
Ale wydarzyło się to trzy lata temu.
Teraz na nowo w tej dziurze jest spokojnie i cicho. Nic się nie dzieje.
Na jak długo?



- To pani - powiedziałam zdumiona.
Młoda kobieta odwróciła się w moją stronę i posłała mi szeroki uśmiech. Uparła się biodrem o ladę i założyła ramiona pod biustem.
- To ja - odparła rozbawiona i wyciągnęła w moją stronę dłoń, na której zauważyłam pierścionek zaręczynowy - Adelajda Linda, bardzo mi miło.
- Gabriela Modrzejewska - przedstawiłam się zakłopotana swoim wcześniejszym zachowaniem - Przepraszam, chodziło mi o to, że dużo o pani słyszałam...
- O moim ślubie czy pracy bez studiów? - sprecyzowała uśmiechnięta.
- O - zaczęłam niepewnie - zabójstwie Leny Pasterskiej.
Twarz kobiety zastygła, a kąciki jej ust powoli zaczęły opadać. Spojrzała na mnie unosząc jedną brew.
- To znaczy... - zaczęłam gorączkowo szukać jakiejś wymówki. Byłam mocno zakłopotana, że zaczęłam taki temat, ale na ustach Adelajdy uformował się kolejny mały uśmieszek.
- Rozumiem - pokiwała głową, a chłopak za ladą położył jej dłoń na ramieniu. Brunetka odwróciła się w jego stronę i posłała kolejny serdeczny uśmiech, kiedy wręczał jej prawdopodobnie kawę w papierowym kubku - Dzięki temu śledztwu dostałam pracę od razu po zdaniu matury.
- Miałaby pani chwilkę? - zapytałam. Jeśli to moja jedyna szansa. Nie mogę jej zmarnować.
- Jasne - wzruszyła ramionami i rozejrzała się po lokalu. Nie oglądając się czy idę za nią, ruszyła do wolnego stolika przy oknie. Rozsiadła się na fotelu i skinęła na mnie ręką. Do tej pory stałam jak słup soli wpatrując się w nią, ale szybko się ogarnęłam i usiadłam na fotelu na przeciwko niej.
- Mój kolega... zginął tydzień temu - zaczęłam - Nie znaliśmy się dobrze. Chodziliśmy wyłącznie do tej samej klasy. Zginął w pożarze.
Kobieta upiła łyk swojego napoju i pokiwała głową zamyślona. Nie patrząc na mnie kiwnęła ręką, że mam kontynuować.
- Nazywał się Leon Zabłocki. Nie był typem chłopaka, którego przyprowadza się na niedzielny obiad do rodziców dziewczyny. Do szkoły nie raz przychodził zjarany. Jestem pewna, że nie palił tylko trawki. Alkohol był drugim najlepszym przyjacielem, zaraz po narkotykach. Ale nie wagarował. Jechał w szkole na trójach. Był przeciętny, tylko woda sodowa uderzyła mu do głowy. Nauczyciele nigdy niczego nie zauważyli. Pewnego dnia przyszedł do szkoły czysty. Wszyscy przyzwyczaili się do jego powiększonych źrenic, ale tamtego dnia nie można mu było niczego zrzucić. Zachowywał się inaczej. Cały dzień chodził uśmiechnięty. Zamiast znikać na przerwach na fajkę, rozmawiał z nami pod drzwiami klasy. Był bardzo sympatyczny i uprzejmy do nauczycieli. Zwykle siedział cicho i odzywał się, tylko wtedy, kiedy to było konieczne. Ale tego dnia nikt nie wiedział, co się z nim stało. Po zajęciach kilku chłopaków chciało go gdzieś wyciągnąć, ale stanowczo im odmówił tłumacząc, że ma już plany. Następnego dnia dowiedzieliśmy się, że nie żyje.
Jeśli ktoś mógłby wyczytać z twarzy Adelajdy Lindy, co w danej chwili myśli, musiałby być conajmniej Bogiem.
Kobieta siedziała patrząc zadumana w okno. Nie odwróciła wzrok nawet na sekundę i nie mrugnęła ani razu. Przypominała figurę woskową.
Nagle, bez ostrzeżenie spojrzała na mnie.
- A ty uważasz, że ktoś tego chłopaka zabił, prawda?
Przełknęłam głośno ślinę.
- To dziwne, nie uważa pani? - zapytałam.
- Według ciebie ktoś go zabił? - powtórzyła pytanie.
Spojrzałam jej w oczy i splotłam palce pod stołem. Wpatrywałam się chwilę w jej zielone tęczówki.
- Tak - mruknęłam.
- Może ktoś go zabił - odparła opierając łokcie na stole - A może nie. Nie znam szczegółów tej historii. A uwierz mi, że te małe duperele są kluczem do sukcesu - westchnęła głęboko i zdjęła okulary z twarzy, uciskając nasadę nosa - Moja przyjaciółka została zamordowana, ale jej zabójca sprawił, że każdy myślał, że popełniła samobójstwo - przerwała na chwilę, by sprawdzić czy jej słucham - W tym wypadku zabójca upozorował wypadek. Co było przyczyną pożaru?
- Włączona kuchenka - odpowiedziałam bez wahania - Mówią, że odgrzewał sobie obiad. Poszedł. Zapomniał. Zginął.
- Był w domu sam? - dopytała.
- Matka była w pracy, a ojciec wyszedł na spotkanie z klientem dwadzieścia minut przed zdarzeniem.
- Miał jakichś wrogów?
- Z tego, co wiem nie miał żadnych długów u dilerów. Rodzice nie byli biedni.
- Posłuchaj, Gabriela. Kiedy zginęła moja przyjaciółka, podejrzewałam o jej zabójstwo swoich najbliższych przyjaciół. Każdego po kolei posądzałam o morderstwo. Nie mogę ci pomóc, ponieważ za pół roku wychodzę za mąż - pokazała swoją dłoń z pierścionkiem zaręczynowym -  Z narzeczonym za tydzień wyprowadzamy się do Torunia. Ale mogę ci coś doradzić. Jeśli ktoś zabił Leona, musiał pozostawić ślady. Wszystko, co teraz zobaczysz musisz analizować dwa razy. Miej oczy szeroko otwarte i nie bądź obojętna na drobnostki. Czekają cię ciężkie chwile. Sama musisz wiedzieć komu możesz zaufać, a komu nie. Pamiętaj, że nikt nie zabija bez powodu. Nie masz gwarancji, że odkryjesz kto jest mordercą. Nie masz gwarancji, że rzeczywiście to było morderstwo. Sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy warto. Możesz dużo stracić, a to wszystko nie sprawi, że Leon będzie żył. Jesteś gotowa na rozczarowania, kłamstwa, pomyłki, bezsensowne działania? Jeśli twoja determinacja i zdrowy rozsądek mówią "tak", to uczucia schodzą na drugi plan. Ja Lenę znałam od dzieciaka, twoja sytuacja jest trudniejsza. Potrzebujesz pomocy - wyciągnęła z kieszeni paragon, a z torebki szminkę, po czym zapisała coś na kawałku kartki. Na paragon położyła serwetkę, aby szminka się nie rozmazała i zgięła kartkę na pół. Położyła ją na przeciwko mnie. Spojrzałam na kobietę, która wstała z miejsca i wzięła papierowy kubek w dłonie.
- Jeśli go znajdziesz, jestem pewna, że nie dasz plamy - uśmiechnęła się kładąc mi dłoń na ramieniu - Życie nie zawsze jest tym, czym powinno być. Przeczytaj to dopiero, kiedy będziesz pewna, że chcesz się w to zaangażować. Pamiętaj, że później nie będziesz mogła się wycofać, bo ta sprawa nie da ci spokoju i będzie domagała się ciągłej uwagi. Powodzenia.
Nim się obejrzałam Adelajda była już przy drzwiach i żywo machała do chłopaka za ladą, który przygotował jej zamówienie. Pokiwał do niej serdecznie na pożegnanie. Muszą być przyjaciółmi. Kobieta spojrzała jeszcze w moją stronę i podniosła do góry swój napój, jakby wznosiła toast.
Uśmiechnęła się chytrze i wyszła z kawiarni wyrzucając do kosz na śmieci papierowe naczynie.
Schowałam do kieszeni dżinsów paragon, który zostawiła mi Adelajda.

18 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. przepraszam to z emocji

      Usuń
  2. DANGEROUSLY_STUPID30 maja 2018 21:01

    UUUUUU czyżby ja widze koncept na kolejną część?

    OdpowiedzUsuń
  3. MY TU JESTEŚMY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rysiu maniek30 maja 2018 21:02

      ZWARCI I GOTOWI

      Usuń
    2. CZEKAJĄC NA WAS

      Usuń
    3. UMIERAJĄC z tĘSKNOTY

      Usuń
    4. WASI FANI NA ZAWSZE

      Usuń
    5. KOCHAMY WAS

      Usuń
    6. Ale nam to wyszło haha

      Usuń
  4. Ekm to było niespodziewane as hell... uwielbiam cie Ash za to!

    OdpowiedzUsuń
  5. marcela waesley30 maja 2018 21:16

    Nie wiem co mam napisać było to chyba moje ulubione z twoich opowiadań i szczerze jest mi bardzo przykro że to już jest koniec. Ten bonus jak i całe opoqiadanie jest genialne i nie raz jeszcze do niego wrócę. A teraz dziękuję za to że napisałaś to opoqiadanie i do zobaczenia na innych twoich historiach
    Pozdrawiam Marcela

    OdpowiedzUsuń
  6. To co, może q&a jak za starych dobrych czasów :D?

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest genialne, doskonała zapowiedź PL2 nebkjebadwkcbj

    OdpowiedzUsuń
  8. oj długo zanim się nas pozbędziecie kochane

    OdpowiedzUsuń
  9. Znalazłam to opowiadanie kilka dni temu i teraz właśnie je skończyłam. Jest ono świetnie napisane chodź zdarzają się literówki. Jest to jedno z nielicznych opowiadań które tak przeżywałam, na koniec się popłakałam, to opowiadanie wyzwoliło we mnie naprawdę wiele emocji �� .

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak to mówią: oczekujcie nieoczekiwanego ;)

    OdpowiedzUsuń